Praca za granicą, a upadłość konsumencka w Polsce – czy syndyk sięgnie po zagraniczne zarobki?
Wyjazd za granice naszego kraju dla wielu osób miał być sposobem na uporządkowanie finansów. Wyższe zarobki miały pozwolić spłacić kredyty, chwilówki i inne zaciągnięte zobowiązania. Jednak nie zawsze tak jest – czasami długi sa tak wysokie, że nawet pensja w euro czy dolarach nie wystarcza na ich spłatę. Pojawia się zatem pytanie: czy osoba pracująca za granicą może ogłosić upadłość konsumencką w Polsce? I co stanie się z jej zagraniczną pensją oraz rachunkiem bankowym?
Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Zasadnicze znaczenie ma głównie to, gdzie znajduje się centrum życia i interesów dłużnika, gdzie faktycznie mieszka, gdzie zarabia i gdzie prowadzi swoje sprawy finansowe. Jeżeli polski sąd jest właściwy do prowadzenia postępowania, zagraniczne zarobki i rachunki bankowe nie stają się automatycznie niewidoczne dla syndyka.
Czy można ogłosić upadłość konsumencką w Polsce, pracując za granicą?
Samo zatrudnienie w innym państwie nie przesądza jeszcze o tym, że upadłość musi zostać ogłoszona właśnie tam. Kluczowe jest ustalenie jurysdykcji, czyli odpowiedzi na pytanie, którego państwa sąd może prowadzić główne postępowanie upadłościowe. W przypadku państw Unii Europejskiej, takich jak Niemcy i Holandia, czyli tych do których Polacy wyjeżdżają najczęściej w celach zarobkowych, podstawowe znaczenie ma rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/848 w sprawie postępowania upadłościowego. Posługuje się ono pojęciem „głównego ośrodka podstawowej działalności” (COMI – Centre of Main Interests).
W przypadku osoby fizycznej, która nie prowadzi niezależnej działalności gospodarczej lub zawodowej, domniemywa się, że COMI znajduje się w miejscu jej zwykłego pobytu. To jednak domniemanie, a nie zasada absolutna. Sąd bierze pod uwagę nie tylko formalne miejsce zamieszkania, ale również to, gdzie w rzeczywistości koncentruje się życie i sytuacja finansowa dłużnika. Jeśli ktoś od kilku lat mieszka w Holandii, tam pracuje, ma mieszkanie, konto bankowe i rodzinę oraz tam na co dzień zarządza swoimi finansami, nie może zakładać, że samo polskie obywatelstwo i posiadanie kredytów w Polsce wystarczą, aby przeprowadzić główne postępowanie upadłościowe właśnie w Polsce. Z drugiej strony sam fakt wykonywania pracy za granicą nie musi oznaczać automatycznej utraty związku z Polską. Każdą sytuację sąd musi ocenić indywidualnie, na podstawie rzeczywistych okoliczności. Szczególne znaczenie ma również moment przeprowadzki. Rozporządzenie przewiduje, że w przypadku osoby fizycznej domniemanie zwykłego pobytu jako COMI nie obowiązuje, jeżeli miejsce zwykłego pobytu zostało przeniesione do innego państwa członkowskiego w okresie sześciu miesięcy poprzedzających złożenie wniosku o wszczęcie postępowania. Ma to przeciwdziałać sytuacjom, w których zmiana państwa byłaby dokonywana wyłącznie po to, aby uzyskać dostęp do korzystniejszego postępowania.
Dlatego przed złożeniem wniosku osoba mieszkająca za granicą powinna przede wszystkim ustalić, czy w jej konkretnej sytuacji właściwy jest sąd polski.
A co z osobą, która ma długi w Polsce, ale od dawna pracuje za granicą?
Sąd bada swoją właściwość. Przepisy unijne nakazują uwzględniać obiektywne okoliczności, które pozwalają ustalić, gdzie dłużnik rzeczywiście zarządza swoimi interesami ekonomicznymi. W orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości UE wskazywano m.in. na miejsce, w którym osiągana i wydawana jest większość dochodów, oraz miejsce położenia zasadniczej części majątku. Przed złożeniem wniosku warto przeanalizować całą sytuację, a nie tylko adres zameldowania czy obywatelstwo.
Czy polski syndyk może interesować się pensją w euro albo funtach?
Tak. Jeżeli postępowanie prowadzone jest w Polsce, zagraniczne dochody nie są automatycznie wyłączone spod zainteresowania syndyka.
Zgodnie z Prawem upadłościowym z dniem ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości. Co do zasady w jej skład wchodzi majątek należący do upadłego w dniu ogłoszenia upadłości oraz majątek nabyty w toku postępowania, z wyjątkami przewidzianymi w ustawie. Prawo upadłościowe wprost wskazuje również, że wynagrodzenie za pracę w części niepodlegającej zajęciu nie wchodzi do masy upadłości. Ustawa przewiduje ponadto dodatkowe zasady ochrony części dochodu osoby fizycznej, zależne m.in. od tego, czy upadły ma osoby na utrzymaniu. W szczególnych przypadkach sędzia – komisarz może określić tę część dochodu w inny sposób, uwzględniając m.in. szczególne potrzeby upadłego i osób pozostających na jego utrzymaniu, potrzeby mieszkaniowe oraz możliwości ich zaspokojenia. To ważne, ponieważ często spotykamy się z błędnym przekonaniem, że „syndyk zabiera połowę zagranicznej pensji” albo że po przeliczeniu pensji w euro na złotówki automatycznie stosuje się polskie limity komornicze.
Nie ma prostego wzoru: pensja w euro × kurs = kwota zajęcia
W przypadku dochodu zagranicznego trzeba najpierw ustalić, jaka część dochodu zgodnie z polskimi przepisami wchodzi do masy upadłości. Sam fakt, że wynagrodzenie jest wypłacane w euro, funtach czy innej walucie, nie powoduje, że cała kwota staje się automatycznie dostępna dla wierzycieli. Trzeba również pamiętać, że upadłość konsumencka ma własne reguły dotyczące dochodu, a nie jest po prostu przedłużeniem postępowania egzekucyjnego prowadzonego przez komornika.
W praktyce syndyk musi znać rzeczywistą wysokość dochodu i jego źródło. Dlatego może poprosić o umowę o pracę, paski wynagrodzeń, wyciągi z rachunku, informacje o podatkach czy inne dokumenty pozwalające ustalić sytuację finansową upadłego.
A co z wyższymi kosztami życia w Niemczech, Holandii czy Wielkiej Brytanii?
Trzeba pamiętać, że ta sama kwota może oznaczać zupełnie inne możliwości finansowe w Polsce i za granicą. 3 000 euro zarobione w Niemczech nie daje takiej samej sytuacji finansowej jak równowartość tej kwoty zarabionej w Polsce. Za granicą dłużnik może przecież płacić znacznie wyższy czynsz, rachunki czy koszty transportu. Dlatego przy ustalaniu, jaka część dochodu może zostać przeznaczona na spłatę wierzycieli, znaczenie mogą mieć również rzeczywiste koszty utrzymania dłużnika i jego rodziny. Prawo upadłościowe pozwala sędziemu-komisarzowi uwzględnić szczególne potrzeby upadłego oraz osób pozostających na jego utrzymaniu. Może to mieć znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy koszty mieszkania i codziennego życia za granicą są wysokie.
Nie oznacza to jednak, że wysoki koszt życia za granicą automatycznie zwalnia z przekazywania części dochodu do masy upadłości.
Zagraniczne konto bankowe. Czy syndyk może je sprawdzić?
Także tutaj najważniejsza jest jedna zasada: zagraniczny rachunek nie staje się „niewidzialny” tylko dlatego, że prowadzi go bank z siedzibą poza Polską. Upadły ma obowiązek udzielać syndykowi potrzebnych wyjaśnień dotyczących swojego majątku. Prawo upadłościowe przewiduje również obowiązki związane ze wskazaniem i wydaniem majątku oraz dokumentacji. Ukrywanie majątku lub utrudnianie ustalenia jego składu może prowadzić do zastosowania środków przymusu, a niewykonywanie obowiązków upadłego może mieć również znaczenie dla dalszego przebiegu postępowania i oddłużenia.
W praktyce syndyk może żądać od upadłego dokumentów dotyczących rachunku, w tym wyciągów i informacji o znajdujących się na nim środkach. Jeżeli istnieje potrzeba uzyskania informacji lub podjęcia czynności w innym państwie, znaczenie mają również przepisy dotyczące międzynarodowej współpracy w sprawach upadłościowych. Nie oznacza to jednak, że polski syndyk posiada dostęp do każdego zagranicznego konta.
Niemcy i Holandia. Współpraca w ramach Unii Europejskiej
W przypadku Niemiec i Holandii sytuacja jest o tyle szczególna, że oba państwa są członkami Unii Europejskiej. Rozporządzenie 2015/848 przewiduje mechanizmy współpracy pomiędzy sądami oraz organami prowadzącymi postępowania upadłościowe. W określonych sytuacjach możliwe jest przekazywanie informacji, zwracanie się o pomoc oraz koordynowanie działań dotyczących majątku dłużnika.
Konieczne jednak staje się rozróżnienie dwóch rzeczy.
1. Jedno to możliwość ustalenia, że dłużnik posiada dochód lub majątek za granicą.
2. Drugie to techniczne przeprowadzenie konkretnej czynności wobec zagranicznego pracodawcy czy banku.
Nie należy więc przedstawiać sytuacji w taki sposób, że polski syndyk automatycznie wysyła pismo do niemieckiego banku i następnego dnia bank przekazuje mu pieniądze. Mechanizm zależy od rodzaju czynności, państwa, w którym ma być wykonana, oraz podstawy prawnej pozwalającej na jej przeprowadzenie.
A jak wygląda sytuacja w Wielkiej Brytanii?.
Wielka Brytania nie jest już państwem członkowskim Unii Europejskiej. Po zakończeniu okresu przejściowego unijne rozporządzenie dotyczące postępowań upadłościowych nie ma zastosowania do nowych postępowań głównych wszczętych od 1 stycznia 2021 r. w taki sam sposób jak między państwami UE. Kwestie uznawania i wykonywania postępowań transgranicznych między Wielką Brytanią a państwami UE opierają się na innych mechanizmach prawnych. Brytyjskie władze wskazują, że postępowania upadłościowe wszczęte w państwie UE mogą być w Wielkiej Brytanii uznawane na podstawie przepisów implementujących Model Law UNCITRAL, w szczególności Cross-Border Insolvency Regulations 2006.
Dlatego w przypadku osoby mieszkającej i pracującej w Wielkiej Brytanii nie należy automatycznie przenosić zasad dotyczących Niemiec czy Holandii.
Czy pracodawca w Niemczech, Holandii albo Wielkiej Brytanii dostanie informację o zgłoszonej polskiej upadłości?
Sama praca za granicą nie oznacza, że zagraniczny pracodawca zostanie automatycznie powiadomiony o polskiej upadłości i zacznie przekazywać część pensji polskiemu syndykowi. To, w jaki sposób realizowane są skutki postępowania wobec zagranicznego pracodawcy lub rachunku bankowego, zależy od właściwych przepisów i mechanizmów współpracy transgranicznej. Nie zmienia to jednak podstawowej zasady: jeżeli dochód lub rachunek należy do upadłego, nie należy go zatajać przed syndykiem tylko dlatego, że znajduje się poza Polską. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest przedstawienie pełnej sytuacji finansowej od początku postępowania.
Co przygotować, jeśli pracujesz za granicą i chcesz ogłosić upadłość?
Osoba pracująca w Niemczech, Holandii czy Wielkiej Brytanii powinna przed złożeniem wniosku zebrać przede wszystkim dokumenty pokazujące jej rzeczywistą sytuację.
W zależności od sprawy mogą to być:
- umowa o pracę lub inna umowa będąca źródłem dochodu,
- aktualne informacje o wysokości wynagrodzenia,
- paski wynagrodzeń,
- wyciągi z zagranicznych rachunków bankowych,
- informacje o posiadanych oszczędnościach,
- dokumenty dotyczące mieszkania i kosztów najmu,
- rachunki i inne dokumenty potwierdzające istotne koszty utrzymania,
- informacje dotyczące osób pozostających na utrzymaniu,
- dokumenty dotyczące majątku znajdującego się za granicą,
- dokumenty dotyczące zobowiązań zaciągniętych w Polsce i za granicą.
To co ważne i warte zaznaczenia to to, że sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej u osoby, która tylko pracuje za granicą, ale nadal mieszka w Polsce, a inaczej u osoby, która od kilku lat faktycznie mieszka z rodziną w Holandii czy Niemczech.
Czy zagraniczna praca przekreśla możliwość oddłużenia?
Oczywiście, że nie.Praca za granicą sama w sobie nie przekreśla możliwości przeprowadzenia postępowania upadłościowego. Kluczowe jest jednak prawidłowe ustalenie, które państwo jest właściwe do prowadzenia głównego postępowania oraz rzetelne przedstawienie wszystkich dochodów i składników majątku. Co więcej, wyższe zarobki za granicą nie oznaczają automatycznie, że upadły straci większość swojej pensji. Zasady dotyczące części dochodu pozostającej poza masą upadłości wynikają z przepisów Prawa upadłościowego, a przy ich stosowaniu znaczenie mogą mieć również indywidualne potrzeby upadłego i jego rodziny. Największym błędem jest natomiast próba „odcięcia” zagranicznych dochodów od polskiego postępowania.
Syndyk nie patrzy tylko na miejsce, w którym znajduje się dług
Dla postępowania upadłościowego znaczenie ma nie tylko to, gdzie znajduje się wierzyciel, ale przede wszystkim gdzie znajduje się majątek i działalność ekonomiczna dłużnika oraz które państwo jest właściwe do prowadzenia postępowania.
Dlatego Polak pracujący w Niemczech, Holandii czy Wielkiej Brytanii powinien przed podjęciem decyzji odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań:
1. Gdzie faktycznie mieszkam?
2. Gdzie znajduje się moje centrum życiowe?
3. Gdzie uzyskuję i wydaję większość dochodów?
4. Gdzie mam rachunki i majątek?
5. Od kiedy mieszkam za granicą?
6. Gdzie znajdują się moje zobowiązania?
Dopiero zestawienie tych informacji pozwala ocenić, czy w konkretnej sprawie możliwe jest przeprowadzenie postępowania w Polsce.
Jeżeli polskie postępowanie upadłościowe jest właściwe, zagraniczny dochód nie jest automatycznie wyłączony spod zainteresowania syndyka. Może być uwzględniany przy ustalaniu sytuacji majątkowej upadłego, a odpowiednia część dochodu może zasilać masę upadłości na zasadach określonych w polskim Prawie upadłościowym. Nie oznacza to jednak, że syndyk automatycznie zabierze całą pensję w euro, ani że zagraniczny bank bez żadnych formalności przekaże mu środki.
Kluczowe są trzy kwestie: właściwość polskiego sądu, prawidłowe ustalenie dochodu i majątku oraz zastosowanie odpowiednich mechanizmów współpracy międzynarodowej.
Dlatego osoba pracująca za granicą, która rozważa upadłość konsumencką, nie powinna podejmować decyzji wyłącznie na podstawie tego, że ma polskie kredyty albo polskie obywatelstwo. W pierwszej kolejności warto przeanalizować, gdzie znajduje się jej rzeczywiste centrum interesów życiowych i ekonomicznych oraz jakie konsekwencje będzie miało postępowanie dla dochodów i majątku znajdującego się za granicą.
